Przejdź do głównej zawartości

Posty

Biała zima

Jak to zostało powiedziane w pewnym filmowym klasyku - Jest zima, to musi być zimo. Ja dodam od siebie, że jak jest zima, to powinno być biało - nie szaro, nie buro, nie zielono, nie nijako, tylko biało, biało, biało.
Jakoś nie jestem zwolenniczka białych ubrań latem - owszem, bywają przecudowne, ale taka na przykład biała powłóczysta , cieniutka sukienka kojarzy mi się z balem debiutantek, na którym nigdy nie byłam i już nie będę... białe spodnie latem, chociaż są super, też mi jakoś nie służą. Za to zimą... zima uwielbiam białe looki, nawet takie w wersji total, lubię białe zimowe płaszcze, grube białe spodnie, puchate białe kurtki i białe futerka.  Póki co nie lubię białych butów i białych torebek, ale jak wiadomo tylko krowa nie zmienia poglądów, więc kto wie, może i to polubię z czasem. Naoglądałam się w ostatnim czasie różnych pięknych białych propozycji na blogach, i mnie to skusiło. Na co? Popatrzcie:


Najpierw cieniutki, dzianinowy golf - niemal mgiełka, chyba jednak będę to z…
Najnowsze posty

Klub Oszalałych Babć:)

Po emocjach ostatniego tygodnia - co widać w poprzednim poście - zapraszam do lektury i do oglądania - muszę nieco odpocząć. Przypomnę, że wraz z koleżankami blogerkami zajmującymi się modą, ciuchami,  i takimi tam, wymyśliłyśmy grupę, taki Dream Team, która zaprasza do wspólnej zabawy modą, konkretnie do wymyślenia stylizacji na zadany temat i pokazania jej w określonym momencie. Ostatnio był Zimowy kapelusz, za następne będą Kosmitki - jeśli tylko ktoś jeszcze ma ochotę dołączyć, bardzo serdecznie zapraszamy i proszę tylko dać znać, wszystko wyjaśnię -to jest proste, miłe,  zabawne i szalenie przyjemne. I nie trzeba być " młodą i piękną blogerką modową" -  trzeba tylko mieć chęć na zabawę.
Tu popatrzcie, jak cudownie się bawiłyśmy:



Ale do rzeczy.

Bo w moim wieku co jakiś czas jednak trzeba odpocząć....bo nie tylko wyzwania wyczerpują. Oprócz  tego wszystkiego jestem też oszalałą babcią, i o tym dzisiaj chciałam.
Najpierw człowiek chciałby nieba przychylić swoim dzieciom, d…

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Leżę. Czy pachnę? I co to jest?

Marazm i jakaś niemoc ogólna przyszła, i tak tylko jestem w stanie leżeć. Pochlebiam sobie, że może leżę i pachnę, ale może nie:



Na pewno mam katar, a to czyni człowieka nieszczęśliwym. To oczywiście na maleńką skalę nieszczęście, i po kilku dniach zniknie, ale gdy jest, przysłania wszystko.

Nawet radość z tego czegoś - bo właściwie nie wiem, co to jest. Sukienka? Bezrękawnik? Fartuszek? Jest z aksamitu, to na pewno, jest we wzory, jest w kilku kolorach:


I ma takie fajne detale, w sensie się świeci i błyszczy, co jako sroka rasowa uwielbiam:



I jeszcze coś. Ujrzałam to po raz pierwszy jakoś latem, ale kosztowało straszliwe pieniądze, więc odpuściłam. teraz są przeceny, ogromne na szczęście, i złapałam. Przyszło. I okazało się być czymś zupełnie innym, niż sądziłam. No dobra, były zdjęcia, był opis, ale jakoś tak troszkę inaczej na tych zdjęciach... I tak jest cudne, a może nawet cudniejsze. Tylko co to jest?



Jak ktoś wie, to proszę napisać. Bo ja zaniemówiłam....

Stosik taki sobie...

Czytam ostatnio mało, i w dodatku same starocie, stąd jakoś brak stosików od  jakiegoś czasu. A może brak ich tylko mnie :(.  Wrzucam dziś tylko 4 pozycje, takie niedawno wydane.



1. Camilla Lackberg -  Czarownica. To kolejna pozycja z cyklu o Erice Falck, niestety jak dla mnie co jedna, to nudniejsza. Strasznie przewidywalne, poziom napięcia zero, poziom artystyczny minus dwa. Do przeczytania i zapomnienia, chociaż niektóre części z tej serii były całkiem przyjemne. Ot, dobra rzecz na urlop, nie zasłoni uroków natury.
2. Stephen King, Owen King -  Śpiące królewny. O tak, ciekawa idea, jak zawsze u Kinga ( tym razem Kinga i syna) sprawnie napisane, bez dłużyzn, chciałabym zobaczyć film, gdy ktoś to już nakręci. A rzecz jest prosta - kobiety zasypiają, otacza je dziwny kokon. Gdy obudzić takową delikwentkę, mordują. A gdy nie budzić, to zostaje świat samych mężczyzn.... i tak się sami wymordują. A kobiety w swoim świecie... no cóż, dadzą sobie radę. Zachęcające.
3. Stephen King - To.  T…

Świąteczne ciuszki :)

Najtrudniej znaleźć coś w bardzo pełnej szafie. No bo i to ładne, i to pasuje, i w tym też by można... w tym roku na świąteczny czas wybrałam sobie, co następuje:


Zestaw pierwszy to kolejne spełnienie marzenia, co do którego miałam pewność, że się nie spełni. A tu proszę... chodzi o tiulową spódnicę... zawsze chciałam, i  mnóstwo ich od jakiś dwóch lat we wszystkich sieciówkach, ale takich do kolan ( przyznam się, że na przecenach nabyłam jedną, ale niestety jeszcze nie włożyłam, strach przed złym wyglądem jest silniejszy). A tu niespodzianka, pojawiła się tiulowa spódnica maksi - a taką mogę mieć :). Wprawdzie jest za długa, i będę musiała jakoś ją pociąć, ale damy radę:). Jestem z niej niezwykle zadowolona, bo  takie szyfonowe mam, ale tiulowa to tiulowa, sto razy piękniejsza:):). Czuję się jak królewna...



Drugi mój zestaw to aksamit. Na Melindzie to jakoś smętnie wygląda, no nie? Bo sukienka jest absolutnie minimalistyczna, prosta, tylko ten aksamit i ten kolor....:


Zrobiłam też pr…

I po nartach

Niestety, wszystko co przyjemne, kiedyś się kończy - no to i ja wróciłam z urlopu. Było jak zawsze na nartach bosko...

Tym razem wybrałam się w we włoskie Alpy, ale na absolutnym pograniczu z Austrią. To takie miejsce, gdzie w wyniku powikłanej historii właściwie  nie wiadomo, czy jest się we Włoszech, czy w Austrii, gdzie chyba więcej osób używa niemieckiego ( w austriackiej, tyrolskiej wersji), gdzie tablice  i drogowskazy są dwujęzyczne, i gdzie jest po prostu pięknie. Maso Corto ( wersja włoska), albo Kurzras ( wersja austriacka) leży na wysokości 2000 metrów, a żeby pojeździć na nartach trzeba wyjść z hotelu, i władować się do tej pięknej, widocznej na zdjęciu , gondoli, i pojechać na wysokość 3200 metrów. Gondola jest ogromna, mieści 80 osób, i zasuwa bardzo ostro do góry, musi pokonać w pionie te 1200 metrów - czuje się to dopiero, gdy stoi się przy jej oszklonej ścianie i patrzy w dół...


Najpierw widać tak:


A potem tak:



Zdjęcia są słabe, bo robione przez dosyć brudną szybę go…